Gdzie kupić komputer?

30 Cze

Nie jestem dziennikarzem technologicznym, ale od młodości trochę w komputerach grzebię. Od razu zaznaczę, że żadna z wymienionych tu firm nie zapłaciła mi nawet złotówki, a wnioski z tego artykułu chciałbym aby posłużyły Wam w podjęciu właściwej decyzji przy zakupie.

DLACZEGO NIE KUPOWAĆ W SKLEPACH Z ELEKTRONIKĄ?
Jeżeli planujecie zakup komputera np. laptopa, to pierwszym miejscem gdzie zawita większość z Was jest jeden lub wszystkie sklepy z elektroniką w Waszym mieście. Po kilku sekundach znienacka zaatakuje Was spuszczony ze smyczy sprzedawca chcący udzielić pomocy i tu bardzo ważne, abyście nie dali się upolować. Nie chcę abyście myśleli o sprzedawcy jak o kimś niekompetentnym, ale z doświadczenia 10-letniego wiem, że nawet jak się znają to ich porady są najgorszymi jakie możecie dostać – mówią to co muszą powiedzieć. Przeczytajcie ten artykuł do końca, a nie będziecie żałować podczas kolejnej wizyty w takim sklepie i tyczy się to komputerów stacjonarnych i laptopów. Patrząc na ofertę sklepów z 06.2019 roku analizując ceny, parametry urządzeń, jakość materiałów i wykonania urządzenia stwierdzam, że o ile Wasz budżet zamyka się w przedziale 2-3 tys. złotych, to nie warto iść do sklepu i kupić to co tam prezentują. Jeżeli stać Was na więcej, to nadal szkoda Waszych pieniędzy, a zaraz dowiecie się dlaczego.

CZY WARTO KUPIĆ KOMPUTERY UŻYWANE?
I to jest właśnie główny powód dla którego pisze ten artykuł, bo niezależnie od tego czy kupuję laptopy, komputery stacjonarne czy maki to zawsze wybieram takie z drugiego obiegu (używane). Znajdę je w sklepach, które profesjonalnie zajmują się ich czyszczeniem i sprzedażą dorzucając roczną czy nawet dwuletnią gwarancję, tak jak w przypadku nowych urządzeń. Ta gwarancja jest nawet lepsza niż dorzucana do nowych urządzeń, bo zazwyczaj nie bawią się w naprawę tylko od razu dają Wam nowy komputer – choć rzadko korzystałem z tej gwarancji – nie było potrzeby. Komputery polesengowe i tu ważne jest stwierdzenie „ze sprawdzonych źródeł”, czyli od dużych dostawców i w nieprzesadnie niskiej cenie są zdecydowanie lepsze od droższych i nowych ze sklepu.

DLACZEGO KOMPUTERY POLESENGOWE SĄ LEPSZE?
Zazwyczaj są to komputery klasy biznesowej, które gdy były nowe kosztowały 5-8 tys. złotych a jakiś pracodawca kupił ich kilkanaście do firmy i teraz wymienia cały sprzęt na nowy. Parametry sprzętów polesengowych przewyższają lub są równe parametrom tych jakie znajdziecie w sklepie mimo różnicy w roku produkcji. Żeby nie być gołosłownym przejdę do konkretnego przykładu na podstawie oferty jednego ze sklepów komputerowych.

Przeszedłem się po stoisku z laptopami i rozglądałem się za takimi do tych 2,5-3 tys. złotych. Mamy znane marki jak HP, ASUS, Lenovo, itd. Laptopy posiadają procesor Intel Celeron, zazwyczaj i3, a czasem i5, na pokładzie zainstalowane 8GB ram i dysk SSD – zazwyczaj 256GB. Za wyświetlanie obrazu odpowiedzialna jest zintegrowany układ od Intela – co najgorsze, zazwyczaj ten z najniższej półki cenowej, radzący sobie tak jak te sprzed 4-5 lat. Obudowy komputerów z plastiku, uginające się po ułożeniu dłoni do pisania, zawiasy nieraz mają dość swojego życia jeszcze przed wyjęciem z pudełka – przynajmniej matryca jest w rozdzielczości 1080p przy modelach za 2 tys. zł i wyżej. Oczywiście nie ma co mówić o czytniku linii papilarnych czy podświetlanej klawiaturze – prócz pojedynczych modeli. Widziałem w życiu wiele laptopów, ale prócz jednego, góra dwóch obejrzanych na wystawce żaden mnie nie przyciągnął – niektóre wyglądały jak zabawki.

No i teraz przechodzimy do sedna tego wpisu. Powyższe sprzęty porównam do mojego obecnego laptopa od firmy Lenovo, ale biznesowe laptopy od firmy DELL czy HP spotyka się tak samo często – wybór ogranicza się wtedy do wyglądu, bo wnętrze zazwyczaj jest bardzo podobne. Mój laptop to Lenovo X260, ale X250 ma niemal identyczne parametry prócz nieco słabszej zintegrowanej karty graficznej.

Tu macie kilka zdjęć mojego laptopa, który ma nowy dysk SSD 256GB, matrycę 1080p (jakby ktoś chciał to za kilkaset złotych więcej, może być dotykowa), 8GB ram, procesor Intel i5 6200U ze zintegrowanym układem graficznym Intel HD 520. Dodatkowo czytnik linii papilarnych, wbudowany klucz do systemu Windows, podświetlana klawiatura, dwie baterie (jedna zamknięta w obudowie, ale bardzo łatwą do wymontowania) które pozwalają na około 4-5h ciągłej pracy. Jakby tego było mało mamy wzmacnianą włóknem szklanym obudowę i fajne matowe wykończenie – w dotyku górna klapa jest pokryta takim jakby gumowym materiałem. Wybrałem model z ekranem 12′, ale jak ktoś chce w tej samej cenie można kupić Lenovo T450 czy T460 z ekranem 14′ i z niemal identycznymi bebechami – niestety dla mnie, bez gumowego wykończenia. Jak się trochę poszuka to znajdziecie T450 czy T460 z układami graficznymi dedykowanym, który pozwoli spokojnie i bez spadków ilości klatek, grać w nowsze tytuły oczywiście nie w najwyższych ustawieniach – do tego trzeba laptopa przeznaczonego głównie do grania. Mój X260 waży jakieś 1,3kg i jest naprawdę malutki – wymiary to 30 x 21 x 2 cm, ale gdy się go trzyma nie wydaje się ani trochę tandetny, bo nowy kosztował grubo ponad 5-6 tys. zł, a obecnie model X250 czy X260 można dostać w sieci za 1200,00-1600,00 zł w zależności od stanu wizualnego. Jeżeli ryski czy drobne pęknięcia Wam nie przeszkadzają to i do 1000,00 zł uda się zejść, przy X250. Od sprzedawcy dostajecie oczywiście roczną gwarancję, ale trzeba chwilkę poszperać i nie decydować się na pierwszą lepszą ofertę tylko poprosić o dokładniejsze zdjęcia.

Laptop jest znacznie wytrzymalszy, ma np. podświetlaną klawiaturę i parametry porównywalne, a nie raz nawet lepsze (patrząc na grafikę) od droższych laptopów z półek w markecie. W X250 mamy Intel HD 5500, a w X260 Intel HD 520, które są o niebo lepsze od Intel HD 500, 505, 600… które montują w laptopach z marketów. Jeżeli potrzebujecie laptopa do grania to T450 czy T460 z grafiką Nvidia i pozostałymi parametrami jak z mojego X260 jest dostępny za 2-2,5 tys., a ta górna granica to egzemplarze w niemal idealnym stanie wizualnym.

PO CO JA TO PISZĘ?
Już nie raz widziałem w markecie jakiegoś gościa lub gościówę, którym jest wciskany byle bubel, ale nie wiedzą o alternatywach, więc są bezbronni. Myślę, że przeczytanie tego artykułu pomoże Wam z wyborem nowego urządzenia i zachęci za rozejrzeniem się w firmach oferujących używki. Sprzęt używany kupowany, od Pana Janusza z miasta obok jest obarczony ryzykiem, ale zakup w firmie zajmującej się sprzedażą dziesiątek takich urządzeń i dającej roczną gwarancję, to już zdecydowanie mniejsze ryzyko. Jeżeli nie przeszkadza Wam to, że ktoś wcześniej używał Waszego komputera to jest to idealne rozwiązanie.

PODSUMOWANIE
Na używanym sprzęcie wysokiej klasy można spokojnie pracować, konsumować internet, a jak nie potrzebujecie maksymalnych ustawień wyglądu grafiki, to bez problemu zagracie w większość tytułów chyba, że chcecie przejść Wiedźmina 3 – tutaj możecie liczyć góra na 20 kl/s. Jeżeli jednak wybierzecie model z dedykowaną karta graficzną, choćby kilkuletnią to poradzi sobie ona zdecydowanie lepiej. Ja potrzebowałem lekkości i niezawodności w ładnej i wytrzymałem obudowie, dlatego zdecydowałem się na Lenovo X250 czy X260 – są one niemal identyczne. Przy komputerach stacjonarnych sytuacja jest podobna, bo używany sprzęt znanych marek z jakimś i5 czy i7 + używaną i wydajną kartą graficzną zamknie się w koszcie zdecydowanie niższym niż nowy komputer stacjonarny z marketu. Naprawdę nie trzeba się za dużo znać tylko otworzyć obudowę i włożyć kartę, a potem zainstalować sterowniki – czasami używane zestawy są sprzedawane już zmontowane, więc i ten problem znika.

Jakbyście mieli jakieś pytania piszcie na mojego maila kontakt@zasacki.pl – z chęcią napisze za jakiś czas kolejny artykuł, gdzie odpowiem na Wasze pytania.

Nowy rok – nowe WYZWANIA

31 Gru

Na zakończenie tego roku i początek kolejnego – krótko o pokonywaniu przeciwności. Zamieszczam też małe podsumowanie tego co działo się na kanale. To dzięki Wam się rozwija, bo każdym komentarzem czy lajkiem motywujecie mnie do ciągłej pracy – aby nadchodzący rok był jeszcze lepszy!

1. Przybyło 4133 widzów – przy obecnych 15294, to dość dobry wynik.
2. Wystawiliście mi 26664 łapki w górę i 670 łapek w dół – nie wszystkim jestem w stanie dogodzić :d
3. Na kanale opublikowałem 34 piosenki co daje prawie 3 piosenki na miesiąc – jest ich dwa razy więcej niż w zeszłym roku, ale myślę że to wynik do poprawienia.
4. W kwietniu tego roku wystartowałem z nowym kanałem Tam Na Szlaku, który powoli szuka swojego miejsca w internecie. Już 768 z Was go obserwuje i mam nadzieję, że kolejny rok będzie wypełniony nowymi materiałami.
5. W styczniu planuję zorganizować śpiewogranie razem z widzami, gdzieś w Gdańsku. Trzymajcie kciuki żeby wypaliło i się spodobało – jeżeli tak będzie pojadę również do innych miast.

Ten rok będzie rokiem wyzwań: nowe nieznane mi piosenki, koniec kadencji na funkcji komendanta hufca, założenie własnej działalności gospodarczej i może najważniejsze czyli fakt, że niebawem zostane ojcem. Jednego możecie być pewni, że będę szedł pod górę do wyznaczonego celu – mam nadzieję, że razem z Wami. Będę pokonywał wszystkie przeciwności lub je obchodził :d I tego właśnie Wam życzę!

 

Czy ktoś mnie śledzi?

3 Cze

Na początku zeszłego tygodnia uszkodzeniu uległ dysk w laptopie, którego używam do codziennej pracy. Po przerzuceniu kilku artykułów i diagnozie urządzenia odkryłem, że to już koniec i muszę kupić nowy.

Jak wielu z nas w takiej sytuacji rozpocząłem poszukiwania odpowiedniego sprzętu dla siebie. Nowy dysk miał mieć nieco większą pojemność, ponownie być oparty o technologię SSD (dyski tego typu są znacznie szybsze od dysków HDD). Poprzednio podczas wyboru odpowiedniego modelu zwróciłem uwagę głównie na to, że znana mi dobrze firma oferuje jeden z najtańszych – żal nie kupić. Jak się okazało model był wadliwy, więc tym razem chciałem rozeznać temat dokładniej. Przejrzałem kilka stron i dokonałem zamówienia, jednak wybrany przeze mnie model został wycofany z oferty sklepu – szkoda, że powiedzieli mi o tym dopiero po 3 dniach oczekiwania na przesyłkę. Nie zraziłem się i zamówiłem inny model u konkurencji, dotarł do mnie następnego dnia i piszę ten wpis już z ożywionego laptopa.

Wprowadzenie to ma na celu zobrazowanie tego, że przez pewien czas w wyszukiwarce wpisywałem frazy związane z dyskami, różnymi zagadnieniami z tym związanymi i przeglądałem sklepy internetowe pod kątem zakupu dysku. Dzień po uruchomieniu laptopa, gdy wróciłem do rzeczywistości i zacząłem ponownie przeglądać sieć, moim oczom ukazały się dziesiątki reklam – nie mylicie się, że były to reklamy dysków. Na codzień używam jednej z wtyczek do blokowania reklam, a teraz jeszcze nie zdążyłem jej zainstalować – to co zobaczyłem było nawet trochę przerażające.

Dyski były na YouTube, na portalach z informacjami – nawet tych zagranicznych, co gorsza wyskakiwały w przeglądarce mojego telefonu – mimo tego, że nie byłem na nim nigdy zalogowany do żadnego z kont Google. No można się przestraszyć 🙂

Wcześniej wielokrotnie czytałem artykuły o podobnych sytuacjach, ale dopiero jak się to zobaczy na własne oczy, to przechodzą po człowieku ciarki. To, że są o nas zbierane informacje, które potem wykorzystują reklamodawcy jest niestety rzeczywistością – na szczęście reklamy można zablokować lub używać jednej z kilku alternatywnych przeglądarek np. DuckDuckGo. To drugie rozwiązanie uchroni nas przed nadmiernym spamem, a przynajmniej na razie.

PS. Śmieszną nazwę wybrali sobie na wyszukiwarkę internetową :p

Mam pomysł!

24 Maj

Już kilkukrotnie pisaliście o nagrywaniu obrazu w moich filmach żeby można było zobaczyć jak zagrać daną piosenkę – to niestety mocno wydłuży czas jaki muszę przeznaczyć na nagranie, a przecież dążę do jego skrócenia. Udałem się jednak do krainy spokoju i wiecznych łowów, gdzie wymyśliłem rozwiązanie dobre dla mnie i dla Was.

Na stronie stworzę „śpiewnik”, gdzie będę zamieszczał teksty, bicia i nagrania podlinkowane z YouTube. Gram dość szybko i chaotycznie dlatego ciężko by było wyciągnąć coś z filmu, a rozpisując bicia będę mógł rozpisać to tak żeby każdy się połapał – przydało by się jeszcze nauczyć to rozpisywać, ale jakoś dam radę.

3, 2, 1 – STARTUJEMY!

15 Maj

Rusza moja strona internetowa, czyli miejsce gdzie będę co jakiś czas wrzucał informacje dotyczące tego co dzieje się z moją osobą, relacje z wypraw, przemyślenia, fragmenty gawęd, wersje MP3 moich nagrań, itp.

Strona ma na celu zgromadzenie tutaj moich fanów i osób zainteresowanych współpracą, dlatego jeżeli możecie i chcecie mi pomóc udostępniajcie ją i zamieszczane tu wpisy, gdzie tylko się da – niech ogranicza Was tylko wyobraźnia i blokowanie przez administratorów stron internetowych i grup na FB!

Teraz dajcie mi trochę czasu na rozbudowanie zawartości, ale już dziś przekazuję Wam co nieco.

DO USŁYSZENIA…